W południe słońce zaszło i rozwiało wszelkie moje dylematy. Mogłam z czystym sumieniem wyjechać w inną cześć Polski.
Wracając do obciążenia — od rana na Spornej panował tłok i niesamowity ruch. Wjechałam w ulicę dojazdową do mostu, a tam tysiąc ciężarówek. Przerażona, że nie zdążę na akcję, upchnęłam peugota niemal w czyimś ogródku działkowym. Wydawało mi się, że do przebiegnięcia ze sprzętem zostało mi sto kilometrów. No i było sino. Zziajana przebiegłam przez most i w panice rozstawiałam sprzęt. Uspokoiłam się dopiero po kilku rozmowach z pracującymi wokół osobami, nie spóźniłam się. Most i drogi dojazdowe dopieszczane były ze wszystkich stron, na każdym łuku i prostej.
Okazało się, że powstaje również dopiero stanowisko IBDiM — łakomie popatrywałam na statywy Leica, które rozstawiali panowie z Instytutu.
Po trzech papierosach (moich oczywiście) na most wjechała pierwsza kolumna ciężarówek... cisza, nic nie runęło, a na niebie nadal sino. Po chwili dociążyła go druga kolumna aut. Nawet słońce doceniło pracę na Spornej — dosłownie na chwilę zechciało, w ramach aplauzu, zaświecić.
Dobrze, że zapowiadaną, ciekawą iluminację mostu mogę robić po zmroku :)
Poprzedni obiekt przez Brdę unosił około pięciu ton, także nowy most daje sporo oddechu jeżdżącym. Zakończenie prac przewidziane jest na koniec października — i tu uwaga — prawdopodobnie oddany zostanie do użytku wcześniej.