***
Serwis prowadzony jest we współpracy z Zakładem Mostów PWr pod kierunkiem prof. Jana Biliszczuka, Zakładem Budowy Mostów PP pod kierunkiem
dr. hab. inż. Arkadiusza Madaja, Politechniką Warszawską pod kierunkiem prof. Wojciecha Radomskiego oraz Związkiem Mostowców RP.


***
777 przepisów
Mostownicy Łucji

Mostownica Łucja

artykuł

Ciężko fotografować jednocześnie trzymając kciuki...

W niedzielę 4 lipca byłyśmy świadkami nasuwania konstrukcji mostu przez rzekę Brdę w ciągu ulicy Spornej w Bydgoszczy. Z aparatami na szyi (Katarzyna Janikowska) i notatnikiem w ręku (dzielny Sekretariat czyli Katarzyna Kowalska) plątałyśmy się po placu budowy. Oto co z tego wynikło...

Dzięki uprzejmości pana Marka Gotowskiego, prezesa firmy GOTOWSKI Budownictwo Komunikacyjne i Przemysłowe Sp. z o.o. w Bydgoszczy mogłyśmy to zobaczyć z bliska. W niedzielę, 4 lipca, kratownicowy most zawisł nad rzeką Brdą w ciągu ulicy Spornej.

Sobota, 3 lipca
Godzina 11.00

Meldujemy się na ul. Spornej. Pan Prezes Marek Gotowski przedstawia nas wszystkim napotkanym osobom, dzięki czemu będziemy mogły plątać się z aparatami fotograficznymi i notatnikiem — oczywiście, w granicach zdrowego rozsądku — po placu budowy. Most, zgrabna szara kratownica, spoczywa dostojnie na prawym brzegu Brdy. Pan Włodzimierz Sokołowski, starszy projektant z Pracowni Mostowej, stara się, przekładając z inżynierskiego na ludzki, wytłumaczyć nam, na czym polega zadanie mostowców.

Jedno przęsło o długości 54 metrów najpierw przesunie się na specjalnych łożyskach w kierunku rzeki i spocznie na przęśle pływającym, które zamocowane jest na barce. Następnie barka przeciągnie je na lewy brzeg Brdy, gdzie brzeg kratownicy spocznie na przygotowanym przyczółku.
Proste (!!!), prawda?

Godzina 13.00
Pan Paweł Pietraszak, kierownik budowy, krzyczy: "Uwaga, ruszamy!" i most rusza do przodu. Lekko, zwinnie, zupełnie jak dziecięca ciężarówka ciągnięta na sznurku, a nie 200-tonowy kolos. Na razie tylko kilkanaście centymetrów, tak na próbę. Wszyscy wstrzymują oddech... a po chwili słychać gromkie: "Obiad!" Przyjemne słowo, podchwytywane na całej budowie niesie się jak echo. Po czym arena wydarzeń gwałtownie pustoszeje i cichnie. Zostajemy same z "Zygmuntem" i "Danielem" — barką i holownikiem, należącymi do "Żeglugi Bydgoskiej".

Godzina 15.00
Mamy miejsce obserwacyjne — tajemniczy bezimienny pan, który ma coś wspólnego z pracami podwodnymi, przewiózł nas łódką na środek Brdy, gdzie ulokowałyśmy się na pontonach. Stąd będzie widać każdy ruch przęsła. A most tym razem rusza do przodu już na dobre. Oczywiście nie jak torpeda, ale centymetr po centymetrze. Plan jest taki, żeby przesunąć go początkowo o 12 metrów. Docelowo przednie łożyska zamocowane pod kratownicą mają dziś znaleźć się na skraju przęsła pływającego. Potem do boju przystąpią "Zygmunt" i "Daniel".

Godzina 17.00
Trzynasty metr — nawet w hotelach likwiduje się 13. piętro. Przęsło chyba chce pokazać mostowcom, że to ono tu rządzi i nie przesuwa się w linii prostej. Jest ryzyko, że łożyska mogą wypaść z toru. Jak tu nie wierzyć w przesądy?
Po wodzie dociera do nas informacja, że dziś już most nie ruszy do przodu, więc dobijamy do brzegu, umawiamy się na niedzielę i jedziemy do biura. Po drodze "zamawiamy" ten 13. metr jak baby guślarki.

Godzina 20.30
Dzwoni Pan Marek Gotowski — "zamawianie" pomogło — most elegancko sunie dalej, a my pędzimy, narażając życie przechodniów Bydgoszczy, na Sporną. Światło już kiepskie, ale Katarzynie udaje się uchwycić na zdjęciu ruch mostu. Łożyska docierają na miejsce i tym razem to już naprawdę koniec dnia roboczego. Za chwilę będzie można robić zdjęcia, które sprzedamy wydawcom książek o wampirach — księżyc w pełni.


1 2 » »»

polecamy


 
polityka PRYWATNOŚCI
POLEĆ znajomemu nasz serwis
|
RSS
kontakt
 
manufaktura janikowska