Ze dwa, trzy dni temu stanęłam na jednej z najmniejszych i zapomnianych przez Boga i ludzi uliczek bydgoskich reflektor w reflektor z potężnym autem, o szyldzie "Gotowski", na którym spoczywał kawał konstrukcji mostu. W panice szukając kawałka przestrzeni by zwiać z jego toru, zauważyłam, że za potworem jedzie następny – potężny "Gotowski" dźwig służący zapewne do wpakowywania i wypakowywania łuku.
Całe szczęście, po lewej stronie była otwarta brama, w którą, robiąc totalny hałas oponami i zgrzytając wspomaganiem – gwałtownie skręciłam, chowając mój samochód, z wrażeniem, że go ocaliłam.
Po jakiejś godzinie, stwierdziłam, że dobrze iż jechałam okrężną trasą do domu – wyglądając przez okna w łazience – śledzę postępy w budowie szpitala – znów zobaczyłam TEN dźwig, tym razem w akcji montowania żurawia wieżowego.
To ja chyba popracuję w domu – wokół mego bloku są trzy budowy, ulica gdzie mam biuro przechodzi totalną przebudowę i na moich głównych trasach przejazdowych stykam się wciąż z różnymi kolosami. A mam w pamięci przejazd konstrukcji mostów z Poznania do Bydgoszcz... Eee... to ja sobie pojeżdżę popołudniami, bo wówczas w tę i we w tę kursują jedynie gruchy z betonem, a to już pikuś.
Patrząc na emblematy potworów do przewożenia i podnoszenia innych potworów gabarytowych zaczęłam się zastanawiać, jak tam wieczór w Krynicy.
Regionalny patriotyzm nie pozwala mi nie wspomnieć, że prawdopodobnie do Bydgoszczy przyjadą dwie statuetki Dzieło Mostowe Roku. Chyba po raz pierwszy dwie, za dwa obiekty dla jednej firmy – a do tego bydgoskiej: Gotowski BKIP.
O to może będzie bal, gdzie wyduszę z uczestników wszelkie potrzebne mi wywiady :)! i przysięgi co do udostępnienia dokumentacji.
Do statuetek pretendowały:
"Płetwa rekina" br>– wiadukt w ciągu ulicy Gdańskiej,
na "stary" wjeździe bo miasta od strony Gdańska
Więcej informacji o konstrukcji
"Co się wydarzyło w Madison County"
– rzecz jasna – zadaszona kładka dla pieszych nad torami PKP i SKM
oraz Drogą Gdyńską w Gdyni.