***
Serwis prowadzony jest we współpracy z Zakładem Mostów PWr pod kierunkiem prof. Jana Biliszczuka, Zakładem Budowy Mostów PP pod kierunkiem
dr. hab. inż. Arkadiusza Madaja, Politechniką Warszawską pod kierunkiem prof. Wojciecha Radomskiego oraz Związkiem Mostowców RP.


***
777 przepisów
Mostownicy Łucji

Mostownica Łucja

artykuł

Most im. Inżynierów Polskich

autor: Katarzyna Janikowska
Jeśli nastąpi inwazja z Marsa —
zapewne kosmici również stawiają
na inżynierię,
jeśli odłupią Polskich
i wstawią Marsjańskich...
podziemie ziemskie ma co robić.

Czytałam ostatnio w Internecie kilka wypowiedzi na temat nazewnictwa powstających obiektów, obiektów reprezentacyjnych w mieście. I, na przykład, autor artykułu w krakowskiej wyborczej.pl, z jednej strony ubolewał, że patronem nowej kładki przez Wisłę jest ojciec Laetus Bernatka, który w XIX był przeorem konwentu Bonifratrów, postacią szerzej nieznaną. Z drugiej strony, cieszył się jednak, że ta lekka konstrukcja nie została nazwana ku chwale Wyzwolicieli Krakowa spod Władzy Austriackiej — a takie też były propozycje.

Od razu wyobrażam sobie rozmowę przez telefon: — jak mam do Ciebie dojechać — no wiesz, w lewo w ulicę wielce wielmożnego Pana o nazwisku przynajmniej dwuczłonowym, na rondzie Zdobyczy Kreatywnych Myśli na Przestrzeni Ostatniego Stulecia w lewo i przejdź przez kładkę Wyzwolicieli Krakowa spod władzy Austriackiej — to lubię.
Pędząc ulicami obcego miasta, nie ma nic bardziej irytującego, jak próby odczytania na tabliczkach znamionowych nazw ulic, np. na kilkupasmowym wjeździe na rondo, w tym samym czasie ogarnianie znaków kierunkowych i oczywiście próba wyboru odpowiedniego pasa ruchu... no i jeszcze tramwaje :))))) Szczęściem jest, gdy na takich rozjazdach wiem, że mam zerkać na ulicę o nazwie krótkiej lub długiej — wówczas patrzę tylko na długość tabliczki. A jak tu wydusić nazwę kładki umawiając się na romantyczny wieczór!

Kładka Bernatka — brzmi przynajmniej wdzięcznie i dzięki temu nazwa da się zapamiętać. Większość osób rysować pewnie będzie w wyobraźni rączą krakowiankę Bernatkę z koszem wiktuałów, a nie przywoływać obraz ojca Laetusa. Raczej nikt nie będzie zmieniał jej nazwy z uwagi na to że bohater okaże się niewygodny, lub zmienią się tendencje.

Na bydgoskich forach huczało — most, którego pierwsze oznaki budowy ujrzę, jak dobrze pójdzie, z mego okna, w październiku, ma już imię: prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Urzędnicy miejscy chyba chcieli być bardziej papiescy od papieża. Most ten, jak na nasze miasto będzie wyjątkowy, raz, z uwagi na rozmiar, dwa kształt pylonu — niczym kokarda. Most wpleciony jest w Trasę Uniwersytecką, która gdzieś o naszą uczelnię zahacza, i ją promuje. Ale w jaki sposób związany jest zmarły prezydent z naszym miastem, uczelnią? Nie mam pojęcia — ale mogę go po prostu nie mieć, co bardziej bije we mnie niż w rajców, rzecz jasna.

Wśród wrocławskich internautów padła propozycja zagrabienia nazwy nieistniejącego mostu bydgoskiego w celu nadania jej budowanemu na Rędzinie, wrocławskiemu.
Osobiście — chętnie nazwę oddam — i nie jest to protest światopoglądowy— jedynie głos przeciw nadawaniu nazw "na fali", "z nurtem", czy histerycznej hiperpoprawności w danym dniu.

Podpisuję się natomiast pod propozycją projektanta obiektu we Wrocławiu, prof. Jana Biliszczuka. — most im. Stefana Bryły. Jeśli ktoś nie ma wiedzy na temat dokonań tego przedwojennego inżyniera — trudno. Bawiąc w Gdańsku też wypytywałam autochtonów któż to był Uphagen, bo nic mi nazwa ulicy, przy której był cel mojej podróży, nie mówiła. Miało to swoje dobre strony. Czegoś się dowiedziałam, nauczyłam, nie musiałam rozpoczynać rozmowy z kontrahentem od przeglądu stanu pogody, a następnie pokazywać cenników reklam :), a mój gospodarz mógł się popisać wiedzą, co promieniejąc, uczynił.

Spoglądając na Bernatka, a pewnie za chwilę, dla mniej wiedzących, na Bernatkę — taki los może spotkać most im. Stefana Bryły. Ale czy to źle. Dla wiedzących — będzie on mostem niebagatelnego inżyniera, a dla niewiedzących jeśli nawet zostanie Bryłą — uważam, że przynajmniej wiązać się będzie dalej z inżynierią, a i nazwa będzie zapadać w pamięć. Umówić się na Bryle też można, w mojej wykładni romantyzmu taki termin jest zdecydowanie przyjazny.

Może następny ważny most nazwać po prostu Inżynierów, można się pokusić o Inżynierów Polskich — i tak będzie się mówić Inżynierów. Cokolwiek się zmieni, nikt takiego mania nie będzie kwestionował. Jeśli nastąpi inwazja z Marsa — zapewne kosmici również stawiają na inżynierię, jeśli odłupią Polskich i wstawią Marsjańskich, to podziemie ziemskie będzie mogło drugą część nazwy upierdliwie co noc dopisywać sprajem. Jeśli za dwieście lat jedyną słuszną gałęzią inżynierii będzie genetyka — pasuje, jeśli wręcz odwrotnie, też nie będzie trzeba liter z mostu rwać.


polecamy


 
polityka PRYWATNOŚCI
POLEĆ znajomemu nasz serwis
|
RSS
kontakt
 
manufaktura janikowska