Szukając materiałów o współczesnych mostach mieszkalnych (bo o celebrytach napisał pan Jan Piekarski w swojej książce), w pierwszej kolejności trafiłam na ciekawe projekty rodem z Rosji. Dwa projekty mostów mieszkalnych i jeden — Bagration — który jest mostem o charakterze handlowym (patrz: artykuł w gazecie MostyPolskie.PL). W rozmowach z Katarzyną Pierwszą zupełnie nieświadomie używałam rosyjskiej nazwy — "żyłyje mosty" (bo tak pięknie one się po rosyjsku nazywają), i tak już zostało. W naszej redakcyjnej nomenklaturze mosty mieszkalne to "żyłyje mosty".
Pewnie przyczynił się do do tego i fakt, że opracowując materiał zza wschodniej granicy, nawiązałam miłą współpracę z fotografem z Moskwy, który dostarczył materiał zdjęciowy do mojego artykułu. Ożywiona korespondencja prowadzona była w języku rosyjskim, do którego z sentymentem powróciłam, a termin "żyłyje mosty" przewijał się w niej często. I zapadł w pamięć.
Na marginesie dodam, że zdjęć Artiom dostarczył sporo, zdecydowanie za dużo, jak na objętość naszego czasopisma, tak więc należało podjąć męską decyzję, co puszczamy, a co zostaje w archiwum. Prezentujemy więc fotografie "żyłowo mosta" z centrum Moskwy autorstwa Artioma Mochałowa, które nie zmieściły się na łamach naszego czasopisma. Większy wybór — zdjęć rozmaitych rosyjskich zakątków, nie tylko mostowych — na jego stronie www.mochaloff.ru.
.Most w pełnej krasie:
I kilka obrazków z wnętrza:
Ktoś być może zapyta, czemu — jeśli już nie polskie "mosty mieszkalne" — to nie, na przykład, angielskie "living bridges"? Ta nazwa też w pełni oddaje charakter tych obiektów. No tak, ale "żyłyje mosty" brzmią tak... "duszeszczipatielno" dla ucha. Przynajmniej dla mojego.