Królestwo za most
tekst | Katarzyna Kowalska
foto | Katarzyna Janikowska
Dlaczego mosty na Czerskiej Strudze? Bo nazwa rzeki brzmi przyjemnie dla ucha. Bo Czerska Struga płynie przez bliski naszym sercom region kujawsko-pomorski (ze zdecydowanym akcentem na pomorski). Bo na trasie znajduje się znany w całej Polsce akwedukt w Fojutowie — imponująca budowla nad niewielką rzeką. Bo dla odmiany postanowiłyśmy "pozbierać" mosty nie według rodzajów konstrukcji czy ich przeznaczenia, ale pokazać, jak — spinając brzegi tej samej rzeki — mogą się one między sobą różnić.
Chcąc tak właśnie fotografować mosty, najlepiej przemierzyć szlak wzdłuż brzegów rzeki od jej źródeł do ujścia. Wie o tym doskonale Katarzyna Pierwsza (Janikowska), która — prawdopodobnie jako jedyna w Polsce — pracując nad albumem "Mosty na Wiśle" — przewędrowała kraj od Baraniej Góry do Bałtyku. Wydawało się nam, że sfotografowanie mostów Czerskiej Strugi, która ma raptem 34 km długości, będzie zadaniem dla przedszkolaka. Założenie okazało się całkowicie błędne.
Most 1
Źródła Czerskiej Strugi i pierwszy most (czy raczej mostek lub wręcz mosteczek) znajdują się niedaleko wsi Krzyż położonej na zachód od Czerska. Niby środek lasu, a spotkałyśmy: ciężarówkę z naczepą wielkości TIR-a, traktor, śmieciarkę, koparkę, mężczyznę na rowerze, vana przewożącego robotników leśnych... Mijanki z niektórymi samochodowymi potworami na leśnej drodze szerokości dwóch metrów były prawdziwym wyzwaniem.
Czerska Struga przepływa pod tą drogą niewielkim przepustem, a drewniany mostek (na który nie odważyłyśmy się wejść) pamięta chyba czasy rozbiorów. Ale urokliwy jest.
Most 2
Gdyby nie pan naprawiający stodołę w swoim obejściu, chyba nie znalazłybyśmy tego mostu. Pan kazał nam wrócić drogą, którą przyjechałyśmy, i zatrzymać się przy kępie krzaków — to właśnie było miejsce, gdzie Czerska Struga przepływa pod wiejską drogą. Kolejny most-niemost, czyli w zasadzie przepust pod drogą. Za to droga ważna, bo kursuje nią regularny PKS. Przy okazji rozmowy z gospodarzem omal nie kupiłyśmy kota, który niczym tygrys polował na okulary przeciwsłoneczne pani fotograf.
Most 3
Kolejne gospodarstwo, gdzie z rozpaczą w oczach uderzyłyśmy po pomoc. Bawiąca się nieopodal jasnowłosa dziewczynka pobiegła po dziadka, który udzielił nam instrukcji, jak i gdzie znaleźć kolejne dwa mosty — oczywiście oba schowane głęboko w lesie. Drogę do mostu numer trzy pokonałyśmy w warunkach, jakich nie powstydziliby się uczestnicy rajdu Paryż—Dakar. Po drodze w tumanach kurzu minął nas jeden Polonez i dwie Łady. Most to kolejny mały przepust pod drogą.